Esencjalista – recenzja książki Grega McKeowna

Książka o robieniu mniej, której czytelnicy zarzucają, że jest za długa
Ile razy w tym tygodniu Twoje „tak” padło szybciej niż myśl? Kolejne spotkanie, „szybka przysługa”, projekt, który od początku wyglądał na zbędny.
Greg McKeown poświęcił temu całą książkę. Jej teza mieści się w podtytule polskiego wydania: mniej, ale lepiej.
Na Lubimyczytać Esencjalista ma średnią 7,2 na 10. Jeden z zarzutów wraca w opiniach wyjątkowo często i brzmi przewrotnie: książka o robieniu mniej jest za długa. Sprawdzamy, ile w tym racji i co z niej naprawdę warto wziąć.
Kto napisał tę książkę
Greg McKeown urodził się w 1977 roku w Londynie. Studiował komunikację na Brigham Young University, a MBA zrobił w Stanford. Założył firmę doradczą McKeown, Inc. z siedzibą w Kalifornii i pisał dla „Harvard Business Review”.
Esencjalista ukazał się w 2014 roku i trafił na listę bestsellerów „New York Timesa”. Po polsku wydało go w 2015 roku MT Biznes, w przekładzie Michała Lipy. Książka ma 288 stron.
Esencjalizm to sposób myślenia, nie technika
McKeown zastrzega na wstępie, że nie daje kolejnej metody zarządzania czasem. Esencjalizm ma być sposobem podejmowania każdej decyzji.
Nieesencjalista zakłada, że musi, że wszystko jest ważne i że da radę zrobić wszystko. Esencjalista zamienia to na trzy inne przekonania: to jest mój wybór, naprawdę liczy się niewiele rzeczy, a każda decyzja coś kosztuje.
Książka ma cztery części. Pierwsza opisuje ten sposób myślenia. Druga uczy odróżniać to, co istotne, od reszty. Trzecia jest o odrzucaniu, a czwarta o tym, jak robić ważne rzeczy z mniejszym wysiłkiem.
Wybór to czynność, nie rzecz
Pierwsza zasada brzmi: masz wybór, nawet jeśli tego nie czujesz. McKeown traktuje wybór nie jako coś, co się posiada, tylko jako coś, co się robi.
Kto o tym zapomina, zaczyna żyć według cudzych planów. Autor łączy to z wyuczoną bezradnością, czyli przekonaniem, że nasz los i tak jest poza naszą kontrolą.
Czytelnicy często wynoszą z książki właśnie to zdanie. lex (7/10) cytuje: „Jeżeli sam nie ustalisz priorytetów w swoim życiu, ktoś inny zrobi to za ciebie” (3 maja 2024).
Prawie wszystko jest nieważne
Druga zasada jest najbardziej bezlitosna. Większość tego, co robimy, ma niewielkie znaczenie, a tylko nieliczne sprawy mają wartość wyjątkową.
McKeown przestrzega przed wiarą, że na każdy problem lekarstwem jest cięższa praca. Przywołuje konia Boksera z Folwarku zwierzęcego Orwella, który na każdą porażkę odpowiadał, że będzie pracował ciężej, aż padł z wyczerpania.
Według autora po pewnym momencie więcej wysiłku przestaje dawać lepsze wyniki. Dlatego trzeba znaleźć tych kilka rzeczy, które dają najwięcej, i na nich się skupić.
Zasada Pareto jest o sto lat młodsza, niż pisze autor
Na poparcie tej tezy McKeown przywołuje zasadę Pareto: 20 procent wysiłku daje 80 procent rezultatów. I tu warto się zatrzymać.
W oryginale stoi, że Vilfredo Pareto przedstawił ją już w latach 90. XVIII wieku (as far back as the 1790s). Tymczasem Pareto urodził się w 1848 roku, a o nierównym rozkładzie bogactwa pisał na przełomie XIX i XX wieku. Pomyłka o mniej więcej sto lat.
Podobnie jest z Kolumbem. W rozdziale o zabawie McKeown przytacza słowa Edwarda Hallowella, że Kolumbowi zaświtało podczas zabawy, że Ziemia jest okrągła. Tyle że kulistość Ziemi była powszechnie znana już w starożytnej Grecji, a spór wokół wyprawy Kolumba dotyczył jej rozmiaru, nie kształtu.
Żaden z tych błędów nie podważa tezy książki. Pokazują za to, że McKeown jest lepszy w ideach niż w przypisach. Piotrek (3/10) zwraca uwagę, że „materiałami źródłowymi niejednokrotnie była wikipedia” (12 lutego 2023). Samą zasadę Pareto znacznie dokładniej opisuje Richard Koch w Regule 80/20.
Reguła 90 procent, czyli zdecydowane „tak” albo „nie”
Najczęściej przywoływane narzędzie z książki służy do podejmowania decyzji. Oceniasz opcję na skali od 0 do 100 według najważniejszego kryterium. Wszystko poniżej 90 traktujesz jak zero i odrzucasz.
McKeown radzi też spisać trzy minimalne kryteria, które opcja musi spełnić, i trzy wyjątkowe, które przesądzają o zgodzie. To wymaga cierpliwości, bo często oznacza rezygnację z rzeczy dobrych na rzecz czekania na świetne.
Czytelnicy zapisali na Lubimyczytać krótszą wersję tej zasady: „Jeżeli nie możesz z pełnym przekonaniem powiedzieć TAK, powiedz NIE.”
Przestrzeń, sen i zabawa to nie luksus
Zanim cokolwiek odrzucisz, musisz wiedzieć, z czego wybierasz. Dlatego druga część książki zaczyna się od rzeczy, które w kulturze zapracowania uchodzą za stratę czasu.
McKeown zaleca regularnie odrywać się od rutyny, żeby pomyśleć. Radzi prowadzić dziennik i mniej więcej co trzy miesiące wracać do starych zapisków, żeby dostrzec wzorce. Broni też zabawy, bo jego zdaniem otwiera głowę na nowe pomysły i rozładowuje stres, który blokuje myślenie.
Osobny rozdział dotyczy snu. Dla esencjalisty dodatkowa godzina snu nie jest stratą, tylko inwestycją w jasność myślenia. Beata Domowicz (9/10) ujmuje to krótko: „sen to podstawa” (16 lipca 2025).
Jak odmawiać i nie palić mostów
Trzecia część to sztuka mówienia „nie”. McKeown przekonuje, że jasna i uprzejma odmowa buduje szacunek bardziej niż wymuszone „tak”, którego potem żałujemy.
Najważniejsza rada: oddziel decyzję od relacji. Odmawiasz prośbie, nie człowiekowi. Autor podsuwa też gotowe formuły. lex przytacza dwie z nich: „Bardzo bym chciał, ale...” i „Zajrzę do kalendarza i odezwę się do ciebie...”.
Gdy nowe zadanie dokłada szef, rada brzmi inaczej. Nie odmawiasz, tylko pytasz, który z obecnych projektów ma w takim razie zejść na dalszy plan. Jeszcze do tego wrócimy, bo to odpowiedź na najpoważniejszy zarzut wobec książki.
Koszty utopione, czyli kiedy przestać
McKeown poświęca sporo miejsca pułapce, w którą wpada niemal każdy. Ciągniemy projekt, związek albo inwestycję tylko dlatego, że już tyle w nie włożyliśmy.
Jego przykład to Concorde. Rządy Francji i Wielkiej Brytanii latami dokładały pieniędzy do samolotu, który nie miał szans się zwrócić.
Na tę pułapkę autor ma jedno pytanie. szczerski (6/10) przytacza je w swojej opinii: „Ile byłbym gotów zapłacić za tę rzecz, gdybym jej nie miał?” (13 stycznia 2021).
Myśl jak redaktor i wyznaczaj granice
Dobry redaktor nie dopisuje, tylko skreśla to, co zbędne, żeby wybrzmiało to, co ważne. McKeown proponuje tak samo traktować kalendarz: skracać spotkania, upraszczać komunikację i wycinać zadania, które nie służą celowi.
Druga rada z tej części dotyczy granic. Technologia sprawiła, że wiele osób jest dostępnych przez całą dobę. Kto nie wyznaczy granic sam, ten żyje na warunkach innych ludzi.
Ważne rzeczy mają dziać się prawie same
Ostatnia część jest o wykonaniu. Zamiast zaciskać zęby, esencjalista buduje system, który ułatwia robienie tego, co ważne.
Pierwsze narzędzie to bufor, czyli zapas czasu, pieniędzy albo miejsca na nieprzewidziane. Drugie to usuwanie największej przeszkody zamiast wszystkich naraz. McKeown sięga tu po Cel Eliyahu Goldratta, którego bohater rozumie zasadę wąskiego gardła na harcerskiej wyprawie. Stawia najwolniejszego chłopca na czele grupy, odciąża jego plecak i cała drużyna idzie szybciej.
Trzecie to małe zwycięstwa. Autor opisuje policję, która zamiast tylko karać, nagradzała młodzież za dobre zachowanie, na przykład za jazdę na rowerze w kasku. Według McKeowna recydywa spadła w ciągu dekady z 60 do 8 procent.
Czwarte to rutyna. „Rutyna jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do pokonywania przeszkód” to kolejne zdanie, które czytelnicy zapisali na Lubimyczytać. Piąte to skupienie na chwili obecnej i pytanie o to, co jest najważniejsze właśnie teraz.
Czytelnicy dali jej 7,2 na 10
Na Lubimyczytać książka ma 7,2 na 10 z 1946 ocen i 251 opinii (stan na 13 października 2026). Najczęściej wystawiana ocena przy opiniach to 8.
Na półkach ma ją 6720 osób. 2449 ją przeczytało, 162 czyta teraz, a 4109 dopiero zamierza.
Wydanie rozszerzone z 2025 roku ma osobną kartę i średnią 8,3, ale z zaledwie 15 ocen. Na wnioski za wcześnie.
Za co ją chwalą
Mariolka (8/10) zamyka to w dwóch zdaniach: „Bardzo dobra rzecz! Trochę prostych rad, ale też systemowe podejście do życia i pracy” (18 sierpnia 2019). To druga najczęściej polubiona opinia na karcie książki.
urlikelo (10/10) pisze jeszcze krócej: „Biblia dla pracoholików i perfekcjonistów. Zdjęła mi ciężar z głowy” (10 września 2025).
Mateksohn (9/10) patrzy na nią z perspektywy pracownika: „Pracuję w firmie w której można bardzo łatwo wejść na drogę nieesencjalisty. Ciągły pośpiech, wykonywanie kilku zadań jednocześnie” (4 sierpnia 2021).
Banały, które nie brzmią banalnie
Część czytelników przyznaje, że wielkich odkryć tu nie ma, a mimo to wystawia wysoką ocenę. Garp (8/10) pisze: „Truizmy jak skoncentruj się na jednym, zaplanuj dzień, mały krok każdego dnia, mów nie czy wyznaczaj granice, w tej książce nie brzmią banalnie” (29 listopada 2021).
KluczdoLiteratury (7/10) dodaje: „nawet banalnie brzmiące uwagi niekiedy bywają tymi najtrudniejszymi do urzeczywistnienia” (4 lipca 2024).
Najpopularniejsza opinia miała być ironiczna
Najwięcej polubień na karcie, bo 111, zebrała opinia Nobliszka (6/10) z 8 lipca 2017 roku. Zaczyna się od wyznania: „Wyobrażałam sobie, że jestem doskonała, myślałam tak jeszcze do wczoraj”. Dalej jest mowa o ironicznej recenzji, która już układała się w głowie.
Potem przychodzi zwrot: „I nagle, jeden rozdział - już przy końcu lektury - mnie poruszył, sprawił że na całą książkę spojrzałam inaczej.”
Podobne doświadczenie opisuje kml (9/10): „Początek ciężki, jakby autor chciał się przypodobać czytelnikowi. Trzeba przebrnąć” (9 września 2018). I radzi wracać do książki, otwierając ją „gdzieś w środku”.
Książka o mniej, która mogłaby być krótsza
Teraz zarzut, od którego zaczęliśmy. Przeczytaliśmy wszystkie 251 opinii. 29 z nich narzeka, że książka jest za długa albo powtarza w kółko to samo.
Czternaście osób z osobna wytyka tę samą ironię. Trill (6/10) pisze, że książka „zawiera zdecydowanie za dużo powtórzeń (co kłóci się z ideą esencjalizmu)” (23 września 2024). Xavissi (5/10) liczy dokładniej: „autor-esencjalista rozwleka na prawie 300 stron treść, którą dałoby się zmieścić na maksymalnie 40-stu” (10 lutego 2025). Ewelina (6/10) potrzebuje czterech słów: „Rozwlekła, przez co mało esencjalistyczna” (21 lutego 2022).
Smaczku dodaje jeden z cytatów, które szczerski wynotowuje z książki: „Przepraszam, gdybym miał więcej czasu, napisałbym krótszy list”.
Nie wszyscy się zgadzają. wojtek7z (6/10) uważa styl autora za „«esencjalistyczny», bez nadmiernego lania wody” (4 września 2019), a lex pisze wprost: „książka jest krótka, rzeczywiście esencjalistyczna”.
Odgrzany kotlet dla oczytanych
Równie często pada zarzut, że nic tu nowego. Zuba (5/10) pisze obrazowo: „Ta książka to taki odgrzany kotlet - naje się nim człowiek, przy dobrych wiatrach nawet ze smakiem ale zachwycić się nie zachwyci” (23 września 2019). Ta opinia ma 36 polubień.
Dużo zależy jednak od tego, kto czyta. Tola (6/10) stawia sprawę jasno: „Jeśli masz na koncie kilka książek o organizacji czasu lub prokrastynację, to nic nowego tu nie znajdziesz”. I od razu dodaje: „Ale jeśli zaczynasz pracę, nie masz doświadczenia zawodowego i życiowego to może będzie to dla Ciebie coś wow!” (8 marca 2026).
Czy szeregowy pracownik może być esencjalistą
To najpoważniejszy zarzut wobec książki. MòlkaKsiążkowa (5/10) pisze: „jako szeregowy pracownik korpo, nie za bardzo mogę pozwolić sobie na to, żeby odmówić wykonania jakiegoś zadania, które jest według mnie mało ważne, lub nie przyjść na zebranie, które uznam za stratę czasu” (6 grudnia 2024).
szczerski ostrzega, że odmawianie współpracownikom „może skończyć się utratą pracy, a nie cieszenie się coraz większym szacunkiem i wyższą premią”. Justyna (2/10) zamyka temat najkrócej: „«Styl życia» dla uprzywilejowanej garstki społeczeństwa” (28 października 2023).
Odpowiedź jest w samej książce
W tej krytyce jest sporo racji. Przykłady McKeowna pochodzą głównie od dyrektorów i ludzi, którzy sami układają sobie kalendarz.
Ale na sytuację z korporacji książka ma narzędzie, które łatwo przeoczyć. Gdy szef dokłada zadanie, esencjalista nie odmawia. Pyta, który z obecnych projektów ma w takim razie zejść na dalszy plan.
To nie jest bunt, tylko oddanie decyzji o priorytetach tam, gdzie i tak powinna zapaść. Szef musi ją podjąć. Różnica polega na tym, że robi to świadomie, zamiast udawać, że da się zrobić wszystko naraz.
Przykłady z zarządu, zasady na co dzień
Korporacyjny klimat książki przeszkadza wielu osobom. Bazyli Venosta (6/10) nazywa ją wprost: „poradnik dla amerykańskich biznesmenów, menadżerów i korposzczurów” (18 marca 2018).
Jakub (6/10) widzi w tym mimowolny paradoks. Według tej opinii „niemal każdy przykład zanurzony jest w korporacyjnym, biurowym kontekście, co staje się niezamierzenie ironiczne, gdy w ostatnim rozdziale autor przekonuje, że bycie esencjalistą to kwestia bycia, a nie tylko działania” (25 listopada 2025).
Kasia (8/10) uważa, że da się to przenieść na własne życie: „Autor często nawiązuje do prowadzenia firmy, liderów, managerów, ale te same zasady da się zastosować w przypadku rodziny, domu i poukładania własnego życia” (19 sierpnia 2025).
Które wydanie wybrać
W marcu 2025 roku MT Biznes wydało jubileuszowe wydanie rozszerzone, w tym samym przekładzie Michała Lipy i również na 288 stronach.
Co się zmieniło? Czytelnicy wymieniają dodatkowy rozdział, ćwiczenia praktyczne i 21-dniowe wyzwanie esencjalizmu. Beata Domowicz pisze: „Ogromnym plusem w najnowszym wydaniu jest dodatek z 21-dniowym wyzwaniem esencjalizmu”.
Jeśli wolisz słuchać, wersja audio według wydawnictwa trwa niemal sześć godzin, a czyta ją Marcin Popczyński. Angielskiego audiobooka czytanego przez autora Zuba nie poleca: „mnie irytował podniosły ton z jakim czytał swój utwór autor”.
Dla kogo ta książka ma sens
Dla kogoś, kto mówi „tak” szybciej, niż zdąży pomyśleć, i ma kalendarz pełen cudzych priorytetów.
Dla kogoś, kto zaczyna. Bez lat lektury poradników za sobą łatwiej znaleźć tu porządek, który oczytanym wyda się oczywisty.
Dla kogoś, kto kieruje ludźmi. Elwira (7/10) pisze: „Obowiązkowa lektura dla wszystkich liderów, zwłaszcza dla tych którzy swoim stylem narzucają innym nieesencjalistyczne postępowanie” (3 lipca 2025).
Kto się rozczaruje
Każdy, kto przeczytał już kilka książek o produktywności. Idee się powtórzą, a forma nie wynagrodzi tego nowością.
Każdy, kto szuka gotowego systemu krok po kroku. nawiedzonaulala (7/10) pisze, że to „Książka świetna, aby odkryć «swój problem», ale nie pomoże się ogarnąć” (20 grudnia 2018).
Jeśli wolisz jedno narzędzie zamiast filozofii, sięgnij po Jedną rzecz Gary'ego Kellera i Jaya Papasana. A jeśli przekonuje Cię idea, ale brakuje Ci wykonania, McKeown napisał o tym osobną książkę: To proste. Bez wysiłku rób to, co ważne.
Cytaty, które warto zapamiętać
Kilka zdań z książki, które czytelnicy zapisali na Lubimyczytać:
- „Przytłaczająca prawda jest taka, że żyjemy w świecie, w którym niemal wszystko jest bezwartościowe, i tylko nieliczne rzeczy mają wyjątkową wartość.”
- „Spośród wszystkich form ludzkiej motywacji najbardziej skuteczny jest POSTĘP. Dlaczego? Ponieważ drobne, konkretne zwycięstwa nadają nam rozpęd i wzmacniają wiarę w dalsze sukcesy.”
- „Przyznanie się do błędu nie jest powodem do wstydu. W końcu oznacza przyznanie, że staliśmy się mądrzejsi.”
- „Zrobione jest lepsze od idealnego.”
Nasza ocena: 3,5 na 5
Trzy i pół punktu dajemy za jedną myśl, która zostaje na długo, i za kilka narzędzi do użycia od jutra. Reguła 90 procent, pytanie o koszty utopione i pytanie do szefa o priorytety działają niezależnie od tego, czy jesteś prezesem, czy stażystą.
Półtora punktu odejmujemy za formę. Książka o robieniu mniej mogłaby być wyraźnie krótsza, przykłady pochodzą głównie z gabinetów dyrektorów, a fakty historyczne lepiej sprawdzić u źródła.
Nasze zdanie
Na Lubimyczytać dałem tej książce 7 na 10 w marcu 2025 roku. Najwięcej zostało mi z reguły 90 procent i z zasady, że jeśli coś nie jest zdecydowanym „tak”, to jest „nie”. Wiele z tych myśli znałem z innych książek o produktywności, ale McKeown składa je w jedną spójną filozofię i za to go cenię.
– Mateusz, Lumeo
Kiedy krótsza wersja nic nie traci
Jeden z najczęstszych zarzutów wobec tej książki brzmi: o robieniu mniej mówi za długo. Tę proporcję da się odwrócić.
Przygotowaliśmy opracowanie książki Esencjalista – cztery kluczowe idee w 30 minut czytania albo niecałą godzinę słuchania. Dorzucamy do nich 22 Komentarze Lumeo, między innymi o wyuczonej bezradności w badaniach Martina Seligmana, o tym, jak Steve Jobs po powrocie do Apple w 1997 roku uprościł ofertę do czterech linii produktów, i o tym, dlaczego według Barry'ego Schwartza wybór „wystarczająco dobry” daje więcej spokoju niż pogoń za idealnym. Na końcu czeka dziesięć zadań do wdrożenia, od listy trzech priorytetów po jeden dzień przeżyty jak esencjalista.



