Przejdź do treści
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Epidemie mają swój adres

Sześć banków w cztery godziny: tyle zdążył obrabować w Los Angeles 29 listopada 1983 roku pewien elegancki i uprzejmy rabuś. Nosił czapkę z daszkiem drużyny New York Yankees, stąd jego przydomek: Jankes Bandyta. Gladwell zaczyna od niego, bo za nim przyszła fala. W 1991 roku co czwarty z 9388 napadów na banki, jakimi zajmowało się w całym kraju FBI, miał miejsce w Los Angeles. Okazji nie brakowało, bo od lat siedemdziesiątych placówek bankowych przybyło w kraju trzykrotnie.

 

Prawdziwą zarazę rozniecił jednak ktoś inny. Gang z West Hills urządzał brutalne „przejęcia” banków z bronią szturmową i z jednego oddziału wyniósł 437 tysięcy dolarów. Wyczyn gangu zainspirował dwudziestotrzyletniego Roberta Sheldona Browna o przydomku Casper oraz jego wspólnika Donzella Thompsona, znanego jako C-Dog. Prokurator John Wiley opisuje Caspera jako „producenta” w hollywoodzkim rozumieniu tego słowa, czyli kogoś, kto werbuje ekipę i nią kieruje.

 

W praktyce Casper zbierał nastolatków i uczył ich napadu „na kamikadze”, czyli głośnego, brutalnego wtargnięcia i szybkiej ucieczki. Sam przyglądał się akcjom z bezpiecznej odległości, a rekrutom płacił nędzne kieszonkowe. W cztery lata jego ekipy dokonały 175 napadów, podczas gdy rekord Jankesa wynosił 72. Gdy Casper pokazał, jak łatwo przejąć bank, inne gangi zaczęły kompletować własne zespoły rabusiów.

 

Według Wileya Casper był superroznosicielem. To pojęcie z epidemiologii: tak nazywa się chorego, który zaraża nieproporcjonalnie wielu ludzi. Falę napadów napędzała, jak podkreśla Gladwell, garstka sprawców, a gdy Caspera i C-Doga aresztowano, liczba napadów w Los Angeles wyraźnie spadła.

 

Komentarz Lumeo 
Nastolatek, który ryzykuje więzienie i kulę za nędzne kieszonkowe, wygląda na kogoś, kto nie umie liczyć. Levitt i Dubner pokazują w książce Freakonomia, że rachunek bywa inny. Socjolog Sudhir Venkatesh zdobył księgi chicagowskiego gangu handlującego crackiem, a analiza tych ksiąg dała zaskakujący obraz. W jednym z badanych lat szef oddziału zarabiał około 66 dolarów na godzinę, a szeregowi dilerzy 3,30 dolara, czyli poniżej płacy minimalnej. Kto działał w ścisłym składzie gangu przez cztery lata, miał przy tym mniej więcej jedną szansę na cztery, że zginie.

 

Autorzy badania tłumaczą te decyzje modelem turnieju. Niska stawka na dole jest biletem do rywalizacji o nieliczne świetnie płatne miejsca na górze, dlatego w książce szeregowy diler stoi obok dziewczyny z farmy, która jedzie do Hollywood po sławę. Gdy więc przestępcza kariera wygląda jak głupia inwestycja, warto sprawdzić, jaką nagrodę widać ze stanowiska rekruta. Badacze zastrzegają przy tym, że same pieniądze nie wyjaśniają, dlaczego ktoś wstępuje do gangu.

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Wypróbuj Lumeo Premium – 7 dni bez opłat.

  • Pełna analiza tej książki i 370+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni bez opłat, anulujesz w każdej chwili