Przejdź do treści
Lumeo
Zarejestruj się
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Talent to najwygodniejsza z wymówek

Wiara w talent jest wyjątkowo wygodna i właśnie dlatego tak trudno się z nią rozstać. Skoro najlepsi rodzą się z darem, którego reszta nie dostała, wszystko układa się w prostą całość. Łatwo zrozumieć, dlaczego przychodzi im bez trudu to, co nam sprawia kłopot, dlaczego jest ich tak niewielu i dlaczego niektórzy błyszczą już jako dzieci. Przy okazji dostajemy gotowe usprawiedliwienie własnej przeciętności. To nie nasza wina, po prostu zabrakło nam odpowiednich genów.

 

Colvin odbiera nam tę wymówkę. Jak przypomina, badania nad wybitnymi wynikami prowadzone przez ostatnie mniej więcej trzydzieści lat niemal całkowicie zdyskredytowały pogląd, że u źródeł doskonałości leży wrodzony dar. Ilekroć naukowcy przyglądają się z bliska życiu najlepszych, okazuje się, że ich osiągnięcia opierają się o wiele bardziej na ciężkiej pracy i treningu niż na jakimkolwiek darze danym od natury. Nawet w dziedzinach artystycznych, gdzie talent wydaje się kluczowy, większość wybitnych wykonawców zaczyna osiągać doskonałe wyniki dopiero po rozpoczęciu formalnego szkolenia.

 

Komentarz Lumeo 
Najdalej w obalaniu mitu wrodzonego daru poszedł psycholog Anders Ericsson, którego trzydzieści lat badań stało się fundamentem całej tej dyskusji. W książce Droga na szczyt opisuje eksperyment uderzający w samo serce mitu talentu – słuch absolutny, czyli zdolność rozpoznania każdego dźwięku bez punktu odniesienia. Uchodził on za rzadki dar, z którym trzeba się urodzić. Japońska badaczka Ayako Sakakibara wzięła dwadzieścioro czworo zwykłych dzieci w wieku od dwóch do sześciu lat i przez wiele miesięcy uczyła je rozpoznawać akordy na pianinie. Wszystkie, które przeszły przez pełny trening, wykształciły słuch absolutny. Zdolność uważana za wrodzony przywilej nielicznych okazała się kwestią odpowiedniego ćwiczenia zaczętego w porę.

 

Najczęściej przywołuje się dwa przykłady rzekomo wrodzonego geniuszu: Mozarta i Tigera Woodsa. Obu uznaje się za cudowne dzieci, które dokonywały niezwykłych rzeczy w wieku, w którym rówieśnicy dopiero zaczynali. Colvin pokazuje jednak, że po bliższym przyjrzeniu obie historie mówią coś zupełnie innego.

 

Ojciec Wolfganga Mozarta, Leopold, sam był znanym kompozytorem i wykonawcą, a przy tym specjalistą od nauczania muzyki dzieci. Gdy urodził mu się syn, porzucił niemal wszystkie inne zajęcia, by w całości poświęcić się kształceniu go na kompozytora. Nic dziwnego, że mały Wolfgang zaczął tworzyć własne utwory już w wieku ośmiu lat. Autor zwraca jednak uwagę, że te wczesne kompozycje były w dużej mierze kopiami i naśladownictwem dzieł innych twórców, między innymi Johanna Christiana Bacha, u którego Mozart się uczył. Zanim opublikował swój IX Koncert fortepianowy, uznawany dziś za jego pierwsze prawdziwe arcydzieło, miał dwadzieścia jeden lat, a za sobą osiemnaście lat wyjątkowo ciężkiego treningu.

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Zarejestruj się i odblokuj słuchanie na 7 dni za darmo.

  • Pełna analiza tej książki i 260+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni za darmo, bez karty, bez zobowiązań
Szanujemy Twoją prywatnośćUżywamy plików cookies, aby zapewnić najlepsze doświadczenia na naszej stronie. Możesz dostosować swoje preferencje lub zaakceptować wszystkie cookies.