Przejdź do treści
Lumeo
Zarejestruj się
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Mózg, który traci, zawsze próbuje odpowiedzieć

Neurologia opisuje chorych przede wszystkim językiem deficytu, czyli utraty jakiejś funkcji: mowy, pamięci, rozpoznawania albo czucia, zwykle wskutek uszkodzenia konkretnego obszaru mózgu. Sacks nie odrzuca tego pojęcia, ale dopisuje do niego drugą połowę. Na początku pierwszej części książki, zatytułowanej „Straty”, zaznacza, że chory organizm nie ogranicza się do tracenia. Zawsze w jakiś sposób reaguje: próbuje odbudować to, co zniknęło, zastąpić je czymś innym, wyrównać brak i przede wszystkim ocalić własną tożsamość.

 

Sacks przypomina też, że neurologia długo przyglądała się głównie jednej połowie mózgu. Neuropsychologia wyrosła z badań nad uszkodzeniami lewej półkuli, której funkcje są uporządkowane i łatwe do zmierzenia. Prawa półkula uchodziła za prymitywniejszą, choć to ona decyduje o tym, jak rozpoznajemy i porządkujemy otaczający nas świat. Jej uszkodzenia bywają podstępne. Przy niektórych z nich chory w ogóle nie wie, że coś mu dolega. Neurolodzy nazywają tę nieświadomość własnej choroby anozognozją.

 

Komentarz Lumeo 
Zespół włoskich neurologów Stefana Cappy i Edoarda Bisiacha sprawdził, czy anozognozję da się choćby na chwilę wyłączyć. Chorym, którzy po uszkodzeniu prawej półkuli nie przyjmowali do wiadomości porażenia lewej strony ciała, wlewał do lewego ucha lodowatą wodę, która drażni błędnik, czyli narząd równowagi w uchu wewnętrznym. W tym badaniu zaprzeczanie osłabło u dwóch z czterech pacjentów. V.S. Ramachandran powtórzył ten zabieg u pani Macken, która od trzech tygodni twierdziła, że jej lewa ręka działa. Po nim po raz pierwszy powiedziała, że ręka jest sparaliżowana, i to „nieprzerwanie, przez wszystkie te dni”. Dwanaście godzin później znów zaprzeczała. Skoro przekonanie chorego da się przestawić samym bodźcem w uchu, bez żadnych argumentów, nie jest ono uporem, tylko objawem uszkodzonego mózgu. Przekonywanie go mija się więc z celem, bo chory nie odrzuca dowodów z przekory, tylko jego mózg nie dopuszcza do świadomości tego, co inni widzą.

 

 

Agnozja doktora P.

 

Wróćmy do mężczyzny, który pomylił żonę z kapeluszem. Jego kłopot dotyczył właśnie tej długo lekceważonej sfery, czyli rozpoznawania i porządkowania tego, co widział. Doktor P. nie poznawał twarzy swoich studentów, rozpoznawał ich dopiero po głosie. Zdarzało mu się poklepać hydrant albo parkometr, bo brał je za dziecko. Sam sądził, że wzrok psuje mu cukrzyca, na którą chorował, ale okulista nie znalazł wady oczu i skierował go do Sacksa. Sacks rozpoznał u niego agnozję wzrokową, czyli niezdolność rozpoznawania tego, co się widzi. Doktor P. widział dobrze, tylko z obrazu nie składała mu się całość, która ma sens.

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Zarejestruj się i odblokuj słuchanie na 7 dni za darmo.

  • Pełna analiza tej książki i 310+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni za darmo, bez karty, bez zobowiązań