Przejdź do treści
Lumeo
Zarejestruj się
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Dopamina to cząsteczka oczekiwania, nie przyjemności

Obecność dopaminy w mózgu wykazała w 1957 roku badaczka Kathleen Montagu. Jak zauważają autorzy, wytwarza ją zaledwie 0,0005 procent komórek mózgowych. Mimo to ta garstka komórek ma ogromny wpływ na to, jak się zachowujemy i jak myślimy.

 

Przez lata dopaminę nazywano „cząsteczką przyjemności”, a obwód, w którym działa, szlakiem nagrody. Etykieta wzięła się z eksperymentów z kokainą, bo euforia po narkotyku szła w parze ze wzrostem aktywności dopaminy. Dopamina rzeczywiście potrafi dać euforię, ale kolejne badania pokazały, że nie mierzy przyjemności. Gdy szczury dostawały smaczny pokarm raz za razem, aktywność dopaminy z czasem wygasała, choć zwierzęta nadal się nim cieszyły.

 

Przełom przyniosły doświadczenia neurobiologa Wolframa Schultza na makakach. Małpy nauczyły się, że zapalenie lampki zapowiada porcję karmy. Od tej chwili dopamina reagowała już na samo światło, a nie na jedzenie, bo niespodzianką był dla małp sygnał, a nie to, co po nim przychodziło. Badacze uznali więc, że dopamina odpowiada nie na przyjemność, lecz na to, co nieoczekiwane: na samą możliwość nagrody i jej wyczekiwanie.

 

Autorzy wyjaśniają ten mechanizm pojęciem błędu przewidywania nagrody. To różnica między nagrodą, którą faktycznie dostajemy, a tą, której się spodziewaliśmy. Wyobraź sobie, że bankomat pokazuje saldo o sto złotych wyższe, niż myślałeś, albo że możesz wcześniej wyjść z biura. Dreszcz, który wtedy czujesz, nie bierze się z pieniędzy ani z wolnego czasu, tylko z miłego zaskoczenia. Im większa niespodzianka, tym silniejszy wyrzut dopaminy, a do jej pobudzenia wystarcza już sama szansa, że rzeczywistość okaże się lepsza od oczekiwań. Dlatego autorzy nazywają dopaminę cząsteczką antycypacji, czyli oczekiwania, a nie przyjemności.

 

Komentarz Lumeo 
Jak szybko niespodziewana nagroda przestaje działać, pokazali ekonomiści Uri Gneezy i John List w eksperymencie terenowym. Zatrudnili ludzi na jeden dzień do wpisywania książek bibliotecznych do bazy za obiecane 12 dolarów za godzinę, a części z nich dopiero na miejscu ogłosili, że dostaną 20. Przez pierwsze półtorej godziny ci z podwyżką wpisali mniej więcej o jedną czwartą więcej książek, potem obie grupy pracowały tak samo. Podobnie wypadła zbiórka datków od drzwi do drzwi, gdzie przewaga trzymała się przez pierwsze godziny i znikała po przerwie na lunch. Badacze dopuszczają wyjaśnienie, że wyższa stawka szybko stała się nowym punktem odniesienia, czyli czymś, czego się po prostu oczekuje. Próby były małe, ale wniosek dla pracodawcy jest czytelny. Niespodziewana podwyżka zachęcała do wysiłku tylko przez pierwsze godziny, a płacono ją za cały dzień, więc w sumie się nie opłaciła.

 

 

Jeden mózg, dwa światy

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Zarejestruj się i odblokuj słuchanie na 7 dni za darmo.

  • Pełna analiza tej książki i 350+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni za darmo, bez karty, bez zobowiązań