Przejdź do treści
Lumeo
Rozpocznij
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. UPF to tańsza imitacja jedzenia

Pierwsza część książki nosi tytuł „Zaraz, zaraz, co tak naprawdę jem?” i zaczyna się od pytania, które autor zadał sobie nad lodami córki. Skoro lody można zrobić z mleka, śmietany, cukru i jajek, po co producentom długa lista dodatków? Van Tulleken poszedł z tym do znawcy przemysłu spożywczego, Paula Harta. Według Harta wszystkie te składniki służą oszczędności. Dzięki gumom i emulgatorom lody lepiej znoszą ciepło i daleki transport, nie tworzą się w nich kryształki lodu, a termin przydatności się wydłuża.

 

Van Tulleken wyciąga z tej rozmowy szerszy wniosek. UPF zwykle nie ma być czymś nowym, tylko tańszą imitacją tego, co już istnieje. Najwięcej kosztują w lodach składniki od zwierząt, czyli mleko, śmietana i jajka. Producent UPF zastępuje je skrobią i olejami roślinnymi z upraw na ogromną skalę, a potem modyfikuje je chemicznie, by odtworzyć wygląd i konsystencję oryginału. Książka nazywa to molekularną podmianą. Tak można taniej, a więc z większym zyskiem, podrobić niemal każdą tradycyjną potrawę.

 

Za większością produktów UPF stoi ten sam schemat. Tanie uprawy, na przykład kukurydzę i soję, rozdziela się na olej, białko i skrobię. Olej się rafinuje i wybiela, białko rozkłada, a skrobię zmienia chemicznie. Na końcu fabryka miesza te półprodukty z dodatkami i nadaje im kształt jedzenia, na przykład przez formowanie, wytłaczanie albo gwałtowne zmiany ciśnienia. Autor zaczął zauważać ten schemat w całej swojej diecie, a etykiety pizzy i batonów zlewały mu się w jedną listę. Proponuje też prosty test. Plastikowe opakowanie i choćby jeden składnik, którego nie trzymasz w domowej kuchni, zwykle oznaczają UPF.

 

Komentarz Lumeo 
Test kuchenny autora można dziś zlecić telefonowi. Open Food Facts, otwarta baza produktów z aplikacją do skanowania kodów kreskowych, działa także po polsku i przy produktach podaje grupę NOVA, czyli jeden z czterech stopni przetworzenia. Jej algorytm rozumuje podobnie jak van Tulleken. Zaczyna od grupy pierwszej i przesuwa produkt wyżej, gdy znajdzie w składzie coś, czego nie używa się w domowej kuchni, na przykład emulgator, substancję słodzącą, wzmacniacz smaku, maltodekstrynę albo białko hydrolizowane. Do grupy czwartej trafiają też z góry niektóre kategorie, takie jak napoje gazowane, słodycze i słone przekąski. Twórcy bazy uprzedzają, że to wciąż praca eksperymentalna, a składy wpisują sami użytkownicy, więc przy niepełnym opisie produktu wynik bywa chybiony. Ocenę z aplikacji warto więc traktować jak podpowiedź, a przy wątpliwym produkcie przeczytać skład samodzielnie. Znaleziony w nim marker jest zwykle śladem tej samej logiki taniej podmiany.

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Wypróbuj Lumeo Premium – 7 dni bez opłat.

  • Pełna analiza tej książki i 360+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni bez opłat, anulujesz w każdej chwili