Przejdź do treści
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Świat się zmienił, a styl przewodzenia utknął w epoce przemysłowej

W 2000 roku Blockbuster zatrudniał 84 tysiące ludzi w 9 tysiącach sklepów, obsługiwał 65 milionów klientów, a jego przychody sięgały blisko 6 miliardów dolarów. Netflix najpierw rozsyłał płyty DVD pocztą, potem postawił na streaming, a Blockbuster wciąż obstawał przy sklepach i karach za spóźniony zwrot. Z całej sieci przetrwał jeden sklep, w Bend w stanie Oregon. Covey przywołuje historyka Arnolda Toynbeego, według którego społeczeństwa odpowiadają na nowe problemy wczorajszymi rozwiązaniami. Takim rozwiązaniem jest dla autora styl dowodząco-kontrolujący.

 

Świat, w którym ten styl działał, zmieniło pięć nowych sił. Technologia przynosi coraz więcej zmian naraz, praca stała się głównie umysłowa i zespołowa, biuro bywa rozproszone i hybrydowe, w zespołach pracuje nawet pięć pokoleń, a wybór stał się praktycznie nieskończony. Wynikają z tego dwa epokowe imperatywy. Pierwszy to wygrana w miejscu pracy dzięki kulturze wysokiego zaufania, w której najlepsi chcą pracować i zostają. Drugi to wygrana na rynku dzięki współpracy i innowacjom. Kij i marchewka z epoki przemysłowej nie wystarczą do żadnego z tych zadań. Covey ujmuje to prosto. Przywódca dowodzący myśli kategoriami stanowiska i władzy, a ufający kategoriami ludzi i ich potencjału. Rzeczami da się zarządzać, ludziom trzeba przewodzić.

 

Kontrola rodzi strach, a w strachu ludzie co najwyżej się koordynują. Nie ma między nimi prawdziwej współpracy, a twórcze pomysły zostają w szufladzie. Tymczasem innowacja, jak za ekspertem Robertem Porterem Lynchem opisuje ją autor, powstaje ze zderzenia odmiennych punktów widzenia w atmosferze zaufania. Badania firmy LRN pokazują, że tam, gdzie kultura opiera się na wysokim zaufaniu, skłonność ludzi do odpowiedzialnego ryzyka jest 32 razy większa, a do innowacji 11 razy większa.

 

Komentarz Lumeo 
Jak wygląda koordynacja w strachu, najlepiej widać po tym, czego przełożony nie słyszy. Frances Milliken, Elizabeth Morrison i Patricia Hewlin przeprowadziły wywiady z czterdziestoma pracownikami z różnych branż i zapytały ich, o czym milczą wobec szefów. Trzydzieści cztery osoby, czyli 85 procent, przyznały, że przynajmniej raz nie poruszyły sprawy, którą same uważały za ważną. Najczęściej bały się łatki marudy albo kogoś, kto sprawia kłopoty, a niewiele rzadziej utraty relacji, na których im zależało. Większość z tych osób dodawała, że inni też znali problem i też milczeli. To niewielka próba i badanie wstępne, ale mechanizm jest czytelny. Ryzyko odezwania się ponosi pojedynczy pracownik, a koszt milczenia cała firma, więc pomysł albo ostrzeżenie zostaje w szufladzie, zanim ktokolwiek zdąży je ocenić.

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Wypróbuj Lumeo Premium – 7 dni bez opłat.

  • Pełna analiza tej książki i 370+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni bez opłat, anulujesz w każdej chwili