Przejdź do treści
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Czy to możliwe, że sama myśl leczy albo zabija?

Na początku lat siedemdziesiątych u Sama Londe’a, emerytowanego sprzedawcy butów, rozpoznano raka przełyku. Po operacji jego stan się pogorszył, a skan wątroby pokazał rozległego raka. Lekarz dał mu najwyżej kilka miesięcy. Londe chciał jeszcze spędzić z żoną święta Bożego Narodzenia. Dożył ich, a niedługo potem zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że skan był fałszywie dodatni, a guz w wątrobie okazał się zbyt mały, by spowodować śmierć. Dispenza zastanawia się, czy chorego nie zabiło samo przekonanie, które dzielił z lekarzami i rodziną.

 

Placebo znaczy po łacinie „sprawię przyjemność”, a jego odwrotność ma osobną nazwę. Nocebo, czyli „zaszkodzę”, to szkoda wywołana przez substancję obojętną tylko dlatego, że ktoś się jej spodziewa. Autor opisuje doktoranta, który brał udział w badaniu nowego leku przeciwdepresyjnego. W próbie samobójczej połknął wszystkie otrzymane tabletki, od razu tego pożałował i wezwał pomoc. Trafił do szpitala z niebezpiecznie niskim ciśnieniem i bardzo szybkim tętnem. Dopiero gdy lekarz prowadzący badanie sprawdził, co mu wydano, okazało się, że był w grupie placebo, a połknięte tabletki były zupełnie nieszkodliwe.

 

Komentarz Lumeo 
Nocebo nie potrzebuje tak dramatycznych okoliczności jak próba samobójcza doktoranta. Wystarcza zwykła rozmowa z lekarzem. Nicola Mondaini z zespołem losowo podzielił 120 mężczyzn z łagodnym rozrostem prostaty, którzy przez rok mieli brać finasteryd. Jedna grupa usłyszała, że lek może, choć rzadko, osłabić sprawność seksualną, druga nie dostała tej informacji. Wśród 107 mężczyzn, którzy ukończyli badanie, na takie dolegliwości skarżyło się w ciągu roku 43,6 procent poinformowanych i 15,3 procent pozostałych, choć wszyscy brali ten sam lek. Sama wiadomość o możliwym skutku sprawiła więc, że zgłaszało go prawie trzy razy więcej osób. Dlatego przy nowym leku warto zapytać lekarza nie tylko o to, jakie objawy może wywołać, ale też o to, jak często te same objawy zgłaszali w badaniach ludzie, którzy dostawali placebo, bo to pokazuje, ile z tych objawów pojawia się bez leku.

 

W historii pana Wrighta z 1957 roku widać oba zjawiska naraz. Miał zaawansowanego chłoniaka i wierzył, że uratuje go nowy, eksperymentalny lek o nazwie Krebiozen. Guzy ustąpiły. Gdy prasa doniosła, że lek nie działa, choroba wróciła. Lekarz zapowiedział mu wtedy ulepszoną wersję leku o podwójnej mocy, a wstrzyknął wodę destylowaną. Guzy znów zniknęły. Dopiero gdy Amerykańskie Towarzystwo Lekarskie ogłosiło, że Krebiozen jest bezwartościowy, Wright stracił nadzieję i wkrótce potem zmarł.

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Wypróbuj Lumeo Premium – 7 dni bez opłat.

  • Pełna analiza tej książki i 380+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni bez opłat, anulujesz w każdej chwili