Przejdź do treści
Lumeo
Zarejestruj się
Wróć do książki

Kluczowa idea 1. Radość rodzi się w umyśle i sercu, nie w okolicznościach

Pierwszego dnia rozmówcy ustalają, o czym właściwie mówią. Tutu odróżnia radość od szczęścia. Szczęście nierzadko zmienia się razem z tym, co dzieje się wokół nas, a radość jest od tego niezależna. Szczęście mieści się w radości, ale jej nie wyczerpuje. Radość nie jest też przyjemnością zmysłów. Dalajlama przyznaje, że jako mnich wcale nie wyrzekł się przyjemności, a jedzenie bardzo lubi. Buddyjskie powiedzenie, które przywołuje Abrams, porównuje jednak szukanie szczęścia wyłącznie w zmysłach do gaszenia pragnienia słoną wodą. Doznania zmysłowe szybko przemijają, a radość, którą umysł czerpie z miłości, współczucia i szczodrości, zostaje z nami na dłużej.

 

 

Ból jest nieunikniony, cierpienie nie

 

Różnicę między tym, co nas spotyka, a tym, co z tym robimy, Abrams objaśnia buddyjską przypowieścią o dwóch strzałach. Kto zostaje trafiony strzałą, czuje ból, którego nie da się uniknąć. Jeśli jednak dokłada do niego narzekania i żal nad losem, cierpi tak, jakby trafiła go druga strzała. Ból przychodzi z zewnątrz, a cierpienie w dużej mierze dokładamy sami, swoją reakcją.

 

Autorzy nie lekceważą nieszczęść, które spadają na ludzi bez ich winy, jak klęski żywiołowe. Większą część cierpienia przypisują jednak nam samym. Rodzi się ono z negatywnych nawyków umysłu, z odruchowych reakcji emocjonalnych i z tego, że nie korzystamy z sił, które w sobie mamy. Ta diagnoza niesie dobrą wiadomość. Postawy, sposób widzenia spraw i reakcje można ćwiczyć, więc o własnej radości w dużej mierze decydujemy sami.

 

Komentarz Lumeo 
Że drugą strzałę da się oddzielić od pierwszej, widać nawet w skanerze mózgu. Daniel Goleman i Richard Davidson opisują w książce Trwała przemiana doświadczonych adeptów zen, którzy znosili silniejszy ból zadawany ciepłem niż osoby niemedytujące. W badaniu Joshuy Granta i Pierre'a Rainville'a obszary mózgu, które rejestrują samo doznanie, pracowały u medytujących w pełni, a nawet mocniej niż u pozostałych. Słabiej działały za to ośrodki oceny i emocji, w tym ciało migdałowate.

 

Ból docierał więc do medytujących w pełni, ale nie uruchamiał lawiny myśli w rodzaju „to straszne, to się nie skończy”, która zwykle go potęguje. Badacze wiązali niższą wrażliwość na ból właśnie z tym, że ośrodki oceny słabiej porozumiewały się u tych osób z ośrodkami bólu. Dla każdego, kto zmaga się z bólem, płynie stąd uczciwa, choć ostrożna wskazówka. Badanie porównywało doświadczonych adeptów z osobami niemedytującymi, a nie sprawdzało skutków treningu. U medytujących pierwsza strzała trafiała w pełni, a słabsza była dopiero druga. Długa praktyka uwagi nie działa więc jak środek przeciwbólowy, ale może osłabić to, co sami do bólu dokładamy.

 

 

Radość z troski o innych

 

Czytaj dalej za darmo

To dopiero początek tej idei. Zarejestruj się i odblokuj słuchanie na 7 dni za darmo.

  • Pełna analiza tej książki i 350+ innych
  • Wersje audio MP3 do każdej idei
  • Infografiki, notatki, PDF do pobrania
  • 7 dni za darmo, bez karty, bez zobowiązań